wtorek, 12 kwietnia 2011

stare czasy, stare dobre czasy...

...one nigdy już nie wrócą.

Specyficzne miejsce, przez wielu nazywane różnie. Wywołujące skrajne emocje i przywołujące kontrastujące wspomnienia i luki w pamięci. Pamiętna impreza, gdy jeszcze stało się po tej "niewłaściwej" stronie baru. 16-sta godzina na nogach, a końca nie było widać. Ten kto choć raz miał możliwość uczestniczyć, wie o czym mówię, ten kto nie i tak nie zrozumie ;). Najgorsze i tak zawsze było i będzie słońce nie pozwalające zapomnieć o mijających godzinach. Ale co tam wschód i nowy dzień, przecież "jutro jest wtedy, gdy się obudzimy". Może to głupie, ale pozwalało w jakiś niewytłumaczalny sposób funkcjonować poprawnie.