Dziś, a tak na serio to wczoraj, a naprawdę to już przed wczoraj wpadłem na koncert Avrilki z Brixton 2003. Kręcony bardzo surowo z balkonu, co nie przeszkodziło wpaść na "jakąś piosenkę" ;). Przyznaje się bez bicia, że kawałka nie znałem, ale po pierwszych dźwiękach wiedziałem, że ma "mikulczycki powew" :>. Co do koncertu bez przypraw sprawa bardzo ciekawa, bo jako intro Avrilka użyła utworu Self Esteem wiadomo kogo. Mega sprawa!! Nie wiedziałem o tym.
Odnośnie wersji w lepszej jakości, która poniżej, to nie ma chyba tego czegoś, co pewnie spowodowane jest oficjalnym nagrywaniem :). Nie zmienia to jednak tego, że mały niespełna 18-stoletni skrzat potrafi rozbujać całą halę ludzi jednym ruchem kosmka swoich włosów.
W ogóle, gdzie się podziały te wszystkie panienki, które naśladowały stary dobry styl Avrilki? Ten nowy, obecny hmmm przemilczę. Pewnie podziały się tam gdzie wszystkie, kobiety... ich puch, pozycja horyzontalna, zapach i zmienność. "Dziś słucham rocka, ale jutro staję się emo, jednak jak wrócę po wakacjach do szkoły, to zacznę odkładać dukaty na następną loveparade". Szkoda, bo liczyłem na trochę klonów tego małego stworka ;).
No nic kończę, bo tytuł wpisu zaczyna nie pasować do treści :P. Posłuchajcie sami.