sobota, 10 grudnia 2016

come back...

To musiało się stać. Mam na myśli śmierć tego miejsca jak i powrót z krainy umarłych, albo tylko próba powrotu, will see :P , oby to pierwsze sasasa. Tak czy siak, tak czy owak powracam. Nie mam pojęcia jak to wszystko będzie wyglądało i czym będzie "to" :), ale czuję jak Blendersi, że muszę.

Przeczytałem ostatnio parę swoich wpisów sprzed lat i zmiotły mnie z powierzchni pokoju, wcześniej rzucając po jego ścianach jak Freddy czy inny Omen swoimi żywicielami :D.
Miałem wrażenie, że to co czytałem nie było pisane moimi palcami. Ewentualnie istnieje możliwość, że tak bardzo się zmieniłem, albo pisałem to w przypływie wielkich emocji, które dały taki efekt.
Wiem, że poczułem się super dobrze, jakbym znów był w tych miejscach i robił to wszystko ponownie, taki prywatny DeLorean, żeby sobie wrócić i pokosztować.

Przez ostatnie lata, a to już prawie 3 (słownie: trzi) wydarzyło się bardzo wiele, dobrego, złego i nijakiego. Człowiek myśli, że tak burzliwie jest tylko na początku, podstawówka, liceum, studia, a później "jaki tu spokój...", ale tak nie jest. Non stop coś się dzieje, tylko w innej sferze, na innym levelu, pewne jest to, że spokoju nie ma :P.

Czemu wracam na bloga, a nie zakładam konta na facebooku, instagramie lub innym twiterze?
Odpowiedź jest prosta. Tutaj dalej, mogę pisać co chcę, wstawiać co chcę i robić co chcę. Nikt mnie nie zblokuje, nie ograniczy ilości znaków, czy wielkości zdjęcia.

Do zoba wszystkim, to tu, to tam.
Oby się udało.

houk
bracik marcin.

sobota, 22 lutego 2014

widzę plakaty, nareszcie! k44 w mieście

Niesamowite, ale nie potrafię się zebrać żeby moje posty miały ręce i nogi, a nawet głowę. Na chwilę obecną mają jedynie dłonie, jeśli nie palce, jeśli nie paznokcie ;). Tak tak, rozpoczynam właśnie kolejny wpis koncertowy. Znów bez podsumowania poprzedniego koncertu Kultu. Co najlepsze, już teraz wiem, że po tym wpisie pojawi się następny koncertowy, a potem będzie mnie czekać recka 4 koncertów. Pięknie sobie robię, wręcz wspaniale, nie ma to tam to. Może już nie będę tutaj nic obiecywał, tylko po prostu napiszę, albo nie na-pi-szę ;P.

Dziś nastał ten dzień, nastał po raz drugi, ponieważ koncert miał się odbyć 12 grudnia 2013r. i dokładnie 1 dzień przed gig został odwołany. Wkurw niesamowity, ale co zrobić. 2 miesiące czekania i mamy dzień koncertu. Przyznaję bez bicia, że totalnie nie miałem czasu wkręcić się w atmo przedkoncertowe jak to mam zwyczaj robić. Powiem więcej, całkiem zapomniało mi się o tym koncercichu, może to lepiej, will see. Właśnie zacząłem się katować czwórkowymi bitami, co skłoniło mnie do wejścia na bloga i napisania posta, a to z kolei pokierowało mnie do mojego poprzedniego wpisu na temat koncertu K44 w MegaClubie. Przeczytałem, przypomniałem sobie dokładnie co wtedy czułem (nie wierzę, że udało mi się to opisać słowami! :P) i mam nadzieję, że dziś będzie co najmniej tak jak wtedy. See You at site.

sobota, 19 października 2013

kult 2013

Niesamowite, że minął cały rok, a mi nie udało się nawet skomentować w odpowiedni sposób koncertu z roku 2012. Myślę, że ten post jest dowodem na to, że Kult dostał szansę i jak tradycja nakazuje, jedziemy dziś do Spodka na pomarańczowy koncert. Mam nadzieję, że tym postem jakoś zmobilizuję się do karmienia bloga nowymi wpisami częściej niż raz na 12 miesięcy ;)... życzę sobie tego.

Szkoda, że tym razem muszę tam pojechać bez Agi :(, szkoda jeszcze większa, ponieważ rok temu był jej pierwszy raz w Spodku i pierwszy raz na Kulcie, no i podobało się ("...była gruba, aaaaaleeee mi sięęęę po-do-ba-łaaaaa..." IYKWIM ;> ).

sobota, 3 listopada 2012

kult 2012 - last chance

Po tym jak rok temu za sprawą kazika obraziłem się na Kult, w tym roku daje im ostatnią szansę. Byłem już na niebiletowanym koncercie Kultu w Bielsku Białej. Pomimo spóżnienia się poczułem dawną moc. Teraz czas na biletowany Spodek. Myślę i mam nadzieję że będzie OK, tzn. imię kazik dalej będę pisał z małej litery, a na Kult nawet płatny znów zacznę chodzić, will see. W tym roku w skład szajki wchodzi Agnieszka (pierwszy raz) Mechuś, Michał i Ja.

wtorek, 10 lipca 2012

tomasz niecik duology

Po długiej przerwie od tomasz niecik trilogy przyszedł czas na dualogie. Standardowo jak na Tomasza przystało ;) teledyski i teksty piosenek mocno w temacie panienek ;P. Sztuka to nawiązanie do legendarnego już utworu Michela Teló - Ai Se Eu Te Pego oraz Instruktor Sex, który przywołuje wakacyjną piosenkę Code Red - Kanikuły.

Zapraszam na przejażdżkę z Tomkiem i jego żeńską świtą.

sztuka



instruktor sex