Wczoraj zostałem wezwany przez bratanicę i bratanka na interwencję do dużego pokoju. Spoko nie taką, która znacie z amerykańskich seriali ;P. Na miejscu trwała już rozmowa na temat tego czy to ćma czy liść. Przyznam, że sam na pierwszy rzut oka pomyślałem, że to suchy liść z kwiatka/drzewa. Dopiero po chwili zauważyłem, że to coś ma kształt ćmy, z początku zmylił mnie jej rozmiar i ubarwienie. Z uwagi, że był to niebanalny okaz postanowiłem ją uratować. Ogólnie ostatnio mam jakąś fazę na ratowanie różnych żyjątek :p). Zabijam tylko muchy, komary i mole. Tak więc ćma trafiła do pudełka i dalej na balkon, gdzie spędziła całe popołudnie na klamerce, czekając na noc ;>.


